Dzień czwarty
sobota, 1 stycznia 2011
Dziś prawdopodobieństwo burz w rejonie lotów wynosiło 60%. Postanowiłem polecieć w kierunku na Douglas. Podstawy były na początku 1500m agl. Chmury szybko zaczęły się piętrzyć i niedługo potem zobaczyłem pierwszy deszcz. Trzeba było się zawijać do domu bo oddaliłem się na 200km a burze mogły mnie odciąć od lotniska. Z podstawy dostałem się w obszar silnego duszenia w którym odpalenie silnika nie było możliwe. Na 600m duszenie wreszcie zmniejszyło się do -2m/s. Uruchomiłem silnik na 500m i poleciałem do domu.
Przy tak niskiej podstawie nie było zbyt wielu opcji, chociaż lokalny pilot przeleciał tego dnia 800 km na LS8.
Zdjęcia z tego dnia