30 listopada
środa, 30 listopada 2011
Na razie niema pogody na długi przelot, więc latamy po 500km. Wczoraj były burze i silny wiatr. Zmusiły mnie do uruchomienia silnika 136 km od domu. Na szczęście wiatr był ze mną... to znaczy pchał mnie do domu. Wylądowałem o 15:00 a o 15:30 już wiał tak silny wiatr w poprzek pasa, że wszyscy, którzy się spóźnili, musieli lądować na prostopadłej drodze kołowania!