Dzień 1 - organizacja
środa, 17 listopada 2010
Lot nowym czterosilnikowym kolosem Airbusa był nader przyjemny. Z początku wydawało się, że tak ciężka maszyna nie jest w stanie oderwać się od pasa. Ale później zadziwiła nas gracją z jaką mknęła na południe nie poddając się prawie wcale turbulencji. Spokojny lot oraz niski poziom hałasu podczas lotu pozwolił nawet na dłuższe zmrużenie oka.
Lotnisko w Johanesburgu przytłacza swoją wielkością, a widok z okna samolotu na niekończącą się metropolię wydaje się wprost nierzeczywisty. W każdym razie, musieliśmy się pospieszyć, żeby jeszcze przed nocą zdążyć dojechać na miejsce. Do pokonania mieliśmy sporą odległość 600 km po drogach różnej jakości, a na dodatek bez mapy musieliśmy przejechać przez całe miasto, żeby wyjechać na drogę wylotową w kierunku na Cape Town. Na szczęście oznaczenia dróg w Johanesburgu są o niebo bardziej czytelne od tych, jakie można napotkać w Warszawie, toteż szybko znaleźliśmy się na wylotówce. Jeszcze tylko krótka przerwa na tankowanie i po ok. siedmiu godzinach jazdy, czasem w ulewnym deszczu, znaleźliśmy się na miejscu.
Pogoda nie nastrajała optymistycznie, ale w Afryce zjawiska atmosferyczne przebiegają bardziej gwałtownie niż w Europie. W Polsce po takiej ulewie szansa na latanie na drugi dzień była by równa zeru. Ale tu może być różnie, więc nie tracimy nadziei i kładziemy się spać z mocnym postanowieniem bycia na lotnisku wcześnie rano.
Poranek wita nas przyjemnym chłodem. W sam raz na wypakowywanie szybowców z ciasnego kontenera. W przeciwnym wypadku bylibyśmy skazani na spędzenie kilku godzin w saunie....
Na lotnisku witają nas dobrzy znajomi. Kierujący ośrodkiem niezmordowany Martin, jego asystentka, władająca chyba ośmioma językami Andrieka, Jason - z zawodu saper, obecnie facet od wszystkiego, piloci, których pamiętamy z poprzednich lat. Jest sporo osób do pomocy, więc wyciąganie sprzętu i składanie przebiega dość sprawnie. W czasie, gdy my zajmujemy się przygotowaniami, inni korzystają z uroków właśnie pojawiających się warunków. Jako, że jest stosunkowo późno nie decydujemy się na start w dniu dzisiejszym. Jutro (18.11) pogoda ma być nielotna, więc prawdopodobnie będziemy mieli dodatkowy dzień na przygotowania.
Galeria zdjęć