Przejdź do treści

Dziś odbój...

sobota, 3 grudnia 2011

Dziś odbój... — zdjęcie z wpisu z 3 grudnia 2011

Dziś nie latamy. Wiatr z południa i tutaj okazał się zły dla szybowców. W Europie przywiewa upał z Afryki, zaś tu chłód z nad oceanu. Tak źle i tak nie dobrze.

Przynajmniej odpocznę i popracuje…. Podstawowym warunkiem uprawiania tego sportu jest odpowiednia praca.

Niestety obtarłem sobie obie kostki o akumulator i na kości ogonowej zrobił mi się jakiś bąbel.

Na kostki nakleiłem sobie wycinki z rury piankowej, której pełno mamy w kontenerze, tak żeby nic nie dotykało do rany. A Marek nakleił mi na dupę kawał pianki z dziurą w tym samym celu….. współczuje mu – naprawdę był przejęty ;)

Marek uruchomił elektronikę sympatycznej parze z Rosji. Doprawdy nie wiadomo jak im się udało nie zgubić przez dwa dni???

Oczywiście rozliczą się przelewem ;-) My Słowianie mamy proste sposoby wzajemnych rozliczeń.

Marianowi zablokował się iPhone i nie można go w żaden sposób włączyć. Wszyscy jesteśmy ofiarami producentów.

Wczoraj zaproszono nas na Pocztę na obiad. Panuje tu dziwny sposób zapraszania, tak że wszyscy przychodzą do jednej restauracji (tak, na poczcie jest restauracja!) a potem każdy siada osobno i sam za siebie płaci. Zastanawiamy się czy jest to sposób wspierania lokalnej przedsiębiorczości czy kryje się za tym jakiś inny ukryty powód. Jak nie wiadomo o co chodzi to chodzi o...

Jutro przyjeżdża Piotr Pawłowski – niepokoił się czy zabraliśmy jego winglety. Odpowiedziałem mu, żeby się nie martwił. Miejscowy stolarz, który na co dzień zajmuje się wyrobem trumien, wystruga mu piękne winglety z drzewa tekowego. Prosił tylko, żeby Piotr pożyczył mu swojej ładowarki do akumulatorów… nie wiem dlaczego???

Pozdr ecc