Oszukać wiatr
niedziela, 11 grudnia 2011
Dziś bezchmurna i silny wiatr. W okolicy lotniska trudno było znaleźć jakieś noszenie. Lądujące szybowce i „nie” śmieszne wypowiedzi kolegów przez radio nie nastrajały optymistycznie. Po godzinnym „bujaniu” się w okolicach punktu odlotowego postanowiłem odejść z 1200m z wiatrem 32 km/h w kierunku oddalonych o 85km chmur na wschodzie. Koło Bethulie wpadłem na dwa dwu metrowe kominy więc wiatr 51km/h trochę mniej już mnie martwił. Po dotarciu do chmur skręciłem na południe mając nadzieje, że wiatr osłabnie i skręci na zachodni. Niestety, nie skręcił i nie osłabł. Spotkałem natomiast szybowiec, prawdopodobnie z właśnie rozpoczętych mistrzostw RPA w Welkom.
Planowałem lecieć na południe do 14:00 (najsilniejsza termika) ale po uwzględnieniu złego przeczucia i błędu odczytu zegarka wyszła 14:24 ☺ No i zaczęły się „schody”. Po przeleceniu 20 min pod wiatr znalazłem się 221m AGL na żaglu na jakiejś górce. Chyba jednak byłem za wysoko bo żagiel dawał tylko 0,5m/s ale przeczuwałem, że oderwie się komin i tak się stało. Szarpnęło do nawet do 4m/s więc szansa na kolacje w domu wzrosła niepomiernie. Bardzo ucieszył moje oczy cumulus który momentalnie nade mną powstał. Noszenie urwało się tak samo szybko jak powstało i zarobiłem tylko 300m. W okolicach było sporo górek – trzeba było sięgnąć do zakątków umysłu tutaj nie używanych. Przypomniały się szybko kotlinki, paryje, nawietrzne i tym podobne - tylko, że tutaj słońce świeci z góry więc trudno się zdecydować która strona jest bardziej nasłoneczniona.
Wykorzystując pasemko gór, których tutaj nikt nie nazywa, powoli wyrabiałem dolot z uwzględnieniem pozostałych 8l paliwa. Odpalenie silnika pod wiatr 50km/h i tak na niewiele by się zdało. Nawet zapas 164m na MC2 nie przekonał mnie do przelecenia jeziorka bez silnika. Tak więc na 638m korzystając z awaryjnej możliwości lądowania na plaży uruchomiłem silnik „odkręciłem krany” rezygnując z zamknięcia trasy.
Gdybym nie latał na „Smyku” to by się chyba nie udało dziś wrócić do domu. Uff!
Przeleciane 460km nie tak cieszyło jak widok znajomych twarzy na lotnisku.
ecc
Zdjęcia:
http://dl.dropbox.com/u/1900613/20111211_czeladzki.JPG
http://dl.dropbox.com/u/1900613/Bordoux.JPG
http://dl.dropbox.com/u/1900613/g%C3%B3rki.JPG
lot: